W tym roku Miejskie Przedsiębiorstwo Komunikacyjne S.A. w Krakowie obchodzi swoje 145-lecie - w związku z tym, postanowiliśmy wybrać się do biurowca na ulicę Jana Brożka 3 gdzie MPK ma swoją siedzibę, by porozmawiać z naszym gościem. A rozmawiać będziemy z Panem Markiem Gancarczykiem – rzecznikiem prasowym krakowskiego przewoźnika. Zapraszamy zatem do lektury naszego trzyczęściowego wywiadu o historii, teraźniejszości i przyszłości MPK. Przez 3 niedziele z rzędu ukazywać będą się kolejne części, a zaczynamy już dziś – od historii!
Damian Szynal, NDIoT: Panie Marku, MPK obchodzi w tym roku swoje 145 urodziny... Piękny wiek, a i słuchy mnie doszły, że niegdyś Pan był motorniczym i ciekawi nas, jakie wspomnienia ma Pan ze swojej przygody, będąc za pulpitem krakowskiego tramwaju?
Marek Gancarczyk, Rzecznik Prasowy MPK S.A. W Krakowie: Powiem tak... Raczej nigdy nie byłem motorniczym, bo to za duże słowo. Jednak, rzeczywiście – zatrudniając się tutaj na stanowisku rzecznika prasowego doszedłem do wniosku, że jeśli mam mówić o pracy motorniczych, to jednak powinienem po prostu na własnej skórze przekonać się jak to jest – i tak też się stało. Zrobiłem kurs, przez chwilę jeździłem tramwajem, także ogólnie rzecz biorąc wiem jak to jest pracować jako motorniczy, wiem jaka to jest ciężka i odpowiedzialna praca, z czym się wiąże... No i z punktu widzenia technicznego, mogę sobie poradzić z dwoma typami tramwajów. Do dziś posiadam ważne pozwolenie tramwajowe, ważne badania lekarskie, także tak – można powiedzieć, że tramwajami umiem jeździć, jednak daleko mi do profesjonalizmu i perfekcjonizmu w porównaniu do motorniczych, którzy niemal codziennie od wielu lat jeżdżą po Krakowie.
D.S.: Kraków się zmienia... Na przestrzeni 20 lat powstało wiele nowych tras tramwajowych, ale przecież to nie jedyne zmiany, które zaszły w komunikacji. Same autobusy... Mamy potężny przeskok, z chociażby Jelczy, popularnych „ogórków”, Sanów - do niskopodłogowych, klimatyzowanych pojazdów, z ładowarkami USB czy innymi udogodnieniami. Również powstało wiele nowych linii autobusowych... Jestem ciekaw, jak Pan osobiście widzi te zmiany?
M.G.: Na pewno te zmiany jeśli chodzi o tabor, zarówno autobusowy, jak i tramwajowy są bardzo duże i te zmiany odbywają się bardzo szybko, bo w MPK Kraków pracuje wielu kierowców jak i motorniczych, którzy pamiętają takie pojazdy, którymi – no powiedzmy wprost - jeździło się bardzo ciężko. Ktoś kto pracuje w MPK nawet około 30 lat – a są takie osoby – no to pamięta przecież doskonale między innymi Ikarusy, Jelcze. Także w jednej epoce pracowników dokonały się potężne zmiany, bo nie chodzi tu też o sam komfort jazdy. Jak wiemy dziś każdy autobus posiada wspomaganie kierownicy, pełno automatyki która pomaga i pod względem komfortu i bezpieczeństwa prowadzącego, ale bardzo dużo zmieniło się pod względem ekologii. Od 2018 roku, dokładnie od października – Kraków jako pierwsze duże miasto w Polsce, wozi mieszkańców i turystów wyłącznie autobusami spełniającymi europejską normę EURO5 – nie było, ani nie ma żadnego autobusu w regularnym ruchu liniowym, który miałby niższą normę emisji spalin. Oczywiście wśród tej naszej floty są i autobusy spalinowe z silnikami o normie EURO6, jak i hybrydowe, również elektryczne – a będzie ich jeszcze więcej. Także ten przeskok technologiczny jest naprawdę ogromny i myślę, że nawet nie ma co porównywać tutaj do początków autobusów w Krakowie, bo jakby ktoś prześledził sobie historię regularnej komunikacji, która zaczęła się w 1927 – oczywiście jeśli chodzi o autobusy – to okazało by się, pomijając to, że autobusy były wtedy niewielkie, bo zabierały ze sobą około 15-16 osób, oraz jakość i stan dróg w mieście w tamtych czasach, to jak ciężko się wtedy po tych drogach jeździło, to sam wskaźnik wykorzystania taboru z dzisiejszego punktu widzenia był po prostu tragiczny, gdyż były takie lata, jak na przykład lata '20, czy lata '30 ubiegłego wieku, kiedy wykorzystanie tego taboru sięgało 17%, więc to jest dla nas z punktu widzenia czasów obecnych niewyobrażalne.
D.S.: Właśnie, jeśli mówimy o historii, to nie sposób pominąć fantastycznej kolekcji zabytkowych pojazdów – mamy tramwaje, autobusy, czy nawet minibusy – są pięknie odrestaurowane, na pewno wiele pracy w nie włożono, ale czy są plany na powiększenie taboru zabytkowego?
M.G.: Tak, są plany i na pewno ktoś kto się interesuje historycznymi pojazdami, które kiedyś w Krakowie woziły pasażerów, to de facto każdego roku ma jakąś ciekawą imprezę związaną z zabytkowym tramwajem lub autobusem. Ubiegły rok był takim naprawdę bogatym rokiem, bo w okresie wakacyjnym co miesiąc była prezentacja jakiegoś nowego typu wagonu - czy to silnikowego, czy to przyczepy - który został odrestaurowany. W 2019 roku, a dokładniej tuż przed zimą, został odrestaurowany wagon 105N, który został dostarczony do Krakowa w 1975 roku, a mówię o tym specjalnie, bo w tym roku przypada 45. rocznica uruchomienia tych wagonów na regularnej linii i ta rocznica przypadła niedawno, bo dokładnie pierwszego marca, więc to naprawdę już kawał historii. Natomiast są rzeczywiście prowadzone nieustannie i plany i prace nad tym, żeby ta historia o komunikacji w Krakowie – tak autobusowej, jak i tramwajowej – cały czas żyła i cały czas była pokazywana mieszkańcom i mogę powiedzieć, nie mogąc niestety zdradzić szczegółów, że jest również szykowana niespodzianka na ten rok i myślę, że mieszkańcy Krakowa będą mogli podziwiać wspaniałe, historyczne pojazdy.
D.S.: Jeśli mowa o zabytkach – to trzeba również powiedzieć o Starej Zajezdni przy ulicy Świętego Wawrzyńca. Obecnie jest to budynek należący do miasta z wystawami od Muzeum Inżynierii Miejskiej... Jednak jest to trochę mała przestrzeń na wystawę zabytkowych pojazdów, by mogły sobie spokojnie odpoczywać na zasłużonej emeryturze... Czy są może plany by rozbudować, lub odbudować teren przy Świętego Wawrzyńca? A może całkowicie nowa zajezdnia dla zabytków w innej lokalizacji?
M.G.: Jeśli chodzi o zajezdnię dla pojazdów historycznych – był kiedyś taki plan budowy, takiego potężnego muzeum w którym znalazłoby się miejsce dla taboru zabytkowego. Nawet w okresie, gdy Kraków przymierzał się do takiej inwestycji, a to było w latach '70 ubiegłego wieku, to do naszego miasta trafiały nawet zabytkowe pojazdy z innych miast. Przykładem jest tutaj gdański RING, który do nas trafił właśnie z myślą o tym, że będzie prezentowany w tym muzeum. Więc w przeszłości takie plany były. Natomiast w tej chwili, tak naprawdę jedynym miejscem, gdzie te zabytkowe tramwaje i autobusy można zobaczyć, jest rzeczywiście Stara Zajezdnia – czyli obecne Muzeum Inżynierii Miejskiej. Z kolei my – jako przedsiębiorstwo, które jednak posiada sporo tych zabytkowych pojazdów - zawsze staramy się jednak coś dla mieszkańców organizować, gdzie mogliby ten tramwaj czy autobus nie tylko zobaczyć, ale się nim również przejechać i taką najlepszą do tego okazją jest Krakowska Linia Muzealna, która zawsze w wakacje w niedziele kursuje, jak również przez organizowane przez nas parady. W tym roku też na pewno wszystkie nasze zabytkowe i historyczne pojazdy wyjadą na ulice miasta. Już mogę zdradzić, że będzie to w czerwcu i taka parada przejedzie i będzie można zobaczyć zabytkowe tramwaje i zabytkowe autobusy, które posiadamy.
D.S.: Jak już Pan wspomniał – obsługują państwo również linię muzealną, uruchamianą w okresie wakacyjnym – czy mają państwo plany na rozwój tejże linii? Czy może wzorem linii "38" Tramwajów Śląskich (która niedawno obchodziła urodziny, i życzymy minimum 100 lat jazdy!) są lub pojawiają się plany uruchomienia całorocznej jednej linii „muzealnej”? Jeśli tak, to na jakiej trasie mogłaby kursować?
M.G.: To w jakiej formie będzie funkcjonować Krakowska Linia Muzealna zależy od organizatora transportu w Krakowie – czyli Zarządu Transportu Publicznego – i muszę powiedzieć, jeśli Pan mnie pyta o rozwój, że funkcjonowanie tej linii zostało lekko ograniczone. W poprzednich latach zdarzało się, że te kursy tramwaju były nie tylko do Cichego Kącika z Muzeum Inżynierii Miejskiej, ale także do Nowej Huty – do Kopca Wandy. W ubiegłym roku takich kursów nie było, jednak ja mam nadzieję, że Krakowska Linia Muzealna, która cieszy się dużym powodzeniem, która nie tylko jest atrakcją dla mieszkańców, ale także - a może i przede wszystkim - dla turystów, którzy przyjeżdżają tutaj z całej Polski, a także Europy i innych kontynentów, będzie jednak cały czas rozwijana. Nie znam natomiast planów, by taka linia zabytkowa, obsługiwana przez zabytkowe pojazdy, miałaby być uruchamiana przez cały rok.
D.S.: Panie Marku, MPK obchodzi w tym roku 145 urodziny, jednak – MPK to nie tylko autobusy, tramwaje – to także ludzie. Wspaniali, wyjątkowi. Jestem ciekaw, jak wiele takich osób związało się właśnie z państwa firmą?
M.G.: Rzeczywiście, ja uważam, że takie przedsiębiorstwo jak MPK to może w taki sposób funkcjonować w jaki funkcjonuje, tylko i wyłącznie dzięki temu, że pracują tu niesamowici ludzie, którzy potrafią się i poświęcić i naprawdę bardzo rzetelnie wykonywać swoją pracę i poza takimi osobami które wykonują dobrze swoją pracę, to rzeczywiście są osoby które są różnego typu pasjonatami, którzy robią coś jeszcze zupełnie innego. Jedną z takich osób jest właśnie Pan motorniczy Zygmunt Krawczuk, z którym miałem przyjemność rozmawiać i przeprowadzić krótki wywiad do naszego firmowego czasopisma. Motorniczy z zajezdni Podgórze, który prowadzi już krakowskie tramwaje od 40 lat i jak sam przyznaje: nie wyobraża sobie, by robił cokolwiek innego, a i dla niego dzień w którym odejdzie na emeryturę, będzie najsmutniejszym dniem w jego życiu i naprawdę będzie chciał jeździć tym tramwajem tak długo jak mu tylko pozwoli na to zdrowie. Natomiast to co go wyróżnia, to niesamowity umysł. Kilka razy wygrywał popularny niegdyś teleturniej „Wielka Gra”, przeczytał tysiące książek, potrafił się przygotować do tego teleturnieju, z takich naprawdę trudnych kategorii, które dla nas, zwykłych ludzi, są po prostu niewyobrażalne i abstrakcyjne – mówię tu o malarstwie pewnego okresu, historii – naprawdę niesamowity umysł, który potrafił w przeciągu kilku miesięcy przygotować się do bardzo trudnego tematu i zwyciężyć konkurencję z profesorami, z ludźmi, którzy na co dzień zajmują się naukowo jakimś tematem, także naprawdę – wielki szacunek i wielkie uznanie dla tego człowieka. Oczywiście, w MPK poza osobami z pasjami naukowymi, pracuje wiele osób, którzy prowadzą bardzo aktywny tryb życia – grają amatorsko w piłkę nożną, koszykówkę, siatkówkę, biegają, biorą udziały w różnych zawodach sportowych, jak maratony po górach, sporo ludzi morsuje – o czym dowiedziałem się w sumie niedawno – i w okresie zimowym wchodzą do tej mroźnej, lodowatej wręcz wody, także naprawdę – przekrój ludzi robiących przeróżne, niesamowite rzeczy jest ogromny.
D.S.: Mamy dziś 8 marca i myślę, że miło byłoby wspomnieć o Paniach, których obecnie jest niemalże połowa spośród prowadzących – i wszystkim Paniom pracującym w MPK życzymy wszystkiego najlepszego, a paniom prowadzącym – samych życzliwych pasażerów – jednak, pozwolę sobie spytać, czy możemy się dowiedzieć o Paniach, które przecierały szlaki i jako pierwsze zostały kierowcami czy motorniczymi?
M.G.: Wszystkim wydaje się, że Panie za sterami naszych pojazdów to jest nowość i w sumie dopiero niedawno zaczęło się to zmieniać... Jednak nic bardziej mylnego, ponieważ jeśli spojrzymy na historię, a dokładniej początek komunikacji autobusowej w Krakowie, okaże się, że już w 1927 roku kierowcą była kobieta. Mówię teraz o Pani Helenie Hedlównie, która sama założyła przedsiębiorstwo prywatne i miała linię z Salwatora na Wolę Justowską. Sama prowadziła swój autobus, także z punktu widzenia naszych czasów, była to wtedy rzecz niesamowita. Okazuje się więc, że Pani Kamila, która w 2006 roku dołączyła do nas i w naszych czasach nowożytnych prowadziła jako pierwsza autobus, nie była pierwszą kobietą za kierownicą autobusu w MPK. Pierwsza Pani kierująca była znacznie, znacznie wcześniej. Prawda też jest taka, że kobiety wykonujące różne zadania w komunikacji miejskiej pojawiły się dlatego, że wymusiła to sytuacja w kraju w tamtych czasach. I Wojna Światowa, spowodowała, iż kobiety musiały trafić do uważanych za „męskie” zawodów i panie wykonywały przeróżne prace. Szlaki dla obecnie pracujących u nas na wielu, wielu stanowiskach Pań, od biur, przez prowadzące czy to tramwaje, czy autobusy, po zaplecze techniczne, zostały przetarte bardzo dawno temu, bo już na początku XX wieku.
D.S.: Obchodziliśmy w marcu 45 lat eksploatacji wagonów typu 105N, podobnie w lutym pierwszych Bombardierów NGT6, a po cichu, bez rozgłosu, w grudniu minęło 50 lat od włączenia do ruchu wagonów typu 102N, i choć "stodwójek" już nie ma, jesteśmy ciekawi, jak po tych latach oceniają państwo ich eksploatację i awaryjność?
M.G.: Jeśli chodzi o eksploatację NGT6 – to każdy, ale to każdy, bez wyjątku – od mechaników z zaplecza technicznego, po prowadzących pojazdy, przyzna, że to są bardzo dobre wagony, o niskim współczynniku awaryjności. Każdy ocenia te pojazdy bardzo pozytywnie. Jedyny mankament tych wagonów to jest brak klimatyzacji i faktycznie, każdy, kto widzi ten wagon, czy nim podróżuje, nawet nie pomyśli, że ma już 20 lat... Jednak w okresie letnim, niestety, przez ten brak klimatyzacji w przestrzeni pasażerskiej, jest odczuwalny dyskomfort w podróży i MPK od pewnego czasu zastanawia się, jak rozwiązać ten problem i jak w wagonach zamontować te klimatyzatory. Natomiast wiele osób się dziwi, dlaczego tak nowy tramwaj nie posiada klimatyzacji – otóż odpowiedź jest prosta – w 2000 roku, kiedy dotarły do nas te tramwaje, nikt nie myślał o klimatyzacji. Nawet w samochodach osobowych, klimatyzacja to nie był jakiś standard i choć wydaje się, że 1999 rok, kiedy było zamówienie na te wagony, to przecież z perspektywy dzisiejszej to nie było wcale tak dawno temu, jednak jeżeli chodzi o rozwój techniki, jak i wykorzystanie klimatyzacji, jest to czas znacznie późniejszy, bo na przykład pierwszy, klimatyzowany pojazd – Scania Castrosua - pojawił się u nas dopiero w 2006 roku, także przeskok mamy spory. Możemy jedynie zapewnić, że każdy nowy tramwaj będzie w klimatyzację już wyposażony. Jeżeli chodzi natomiast o tramwaje typu 105N – gdy pojawiły się one w Krakowie, były niemal cudem techniki. Przesiadka z wysłużonych, niewygodnych dla motorniczych, jak i mniej pojemnych dla pasażerów wagonów typu N i 102Na była wręcz kosmiczna i wtedy każdy motorniczy chciał nimi jeździć. Natomiast dziś, zdania tak jak i wśród pasażerów, tak i wśród motorniczych są podzielone. Jedni te wagony chwalą i uwielbiają nimi jeździć, drudzy wręcz przeciwnie... Jednak myślę że większość ludzi nie może się już doczekać aż te pojazdy znikną z ulic Krakowa. To co jest największym problemem tego wagonu, pomijając brak klimatyzacji, to po prostu wysoka podłoga. Dzisiaj kiedy podróżuje sporo osób o ograniczonej sprawności ruchowej, na wózkach, gdzie podróżują matki z dziećmi w wózkach, to jednak ten brak niskiej podłogi jest dla nich problemem. Wsiadanie do takiego pojazdu jest niewygodne, a w wielu przypadkach wręcz niemożliwe, dlatego też MPK kupuje nowe tramwaje i zastępuje te wysokopodłogowe. Obecnie w ruchu mamy już tylko 35 pociągów tego typu. W tym roku powinny dotrzeć do nas wszystkie 50 pojazdów od firmy STADLER Polska, a nowy przetarg na kolejne tramwaje został już rozstrzygnięty, (przyp. red.: o kolejnych nowych Stadlerach przeczytacie tutaj) więc są to już ostatnie lata kiedy jeszcze tym pojazdem można będzie podróżować. Jeśli z kolei chodzi o wagon z rodziny 102 – posiadamy wagon typu 102N, jak i skład tramwajów złożonych z wagonów 102Na i 102NaD. Dziś te pojazdy można zobaczyć i się nimi przejechać na Krakowskiej Linii Muzealnej – do czego już dzisiaj gorąco zachęcam.
D.S.: Tak na koniec tej części rozmowy pozwolę sobie tylko zapytać – bardziej z historii współczesnej – o pańskie wspomnienia z EURO2012 – bo chodź finały nie odbywały się w Krakowie, to jednak tłum pasażerów, turystów, fanów piłki nożnej z całej Europy był. Podobnie było ze Światowymi Dniami Młodzieży, które bez porównania, były jednak większym wyzwaniem logistycznym, aniżeli finały EURO w 2012 roku. Jak Pan widzi to swoimi oczami? Czy wszystko się udało? Czy mogło pójść lepiej? No i czy Krakowskie MPK jest gotowe na kolejną wielką imprezę?
M.G.: Na pewno mogę powiedzieć tak – po Światowych Dniach Młodzieży w 2016 roku wydaje mi się, że pod kątem logistycznym przewozu pasażerów, organizacji komunikacji miejskiej, chyba nic większego nam się już nie przytrafi. Oczywiście, finały EURO2012 były również wyzwaniem logistycznym i tak jak Pan wspomniał, chociaż nie odbywały się w Krakowie żadne mecze, to jednak ten wzrost liczby turystów jak i podróżnych był odczuwalny. W naszym mieście miały swoje kwatery 3 drużyny i one przyciągały swoich fanów, jednak to nie była ta skala co Światowe Dni Młodzieży. Natomiast Światowe Dni Młodzieży, gdzie przez naprawdę spory czas grupy, a nawet tłumy młodych ludzi przemieszczały się po Krakowie, a nawet poza Krakowem, bo przecież odbywały się również spotkania z papieżem Franciszkiem także poza granicami miasta i też trzeba było jakąś komunikację dla nich w tamtym rejonie zorganizować. To co było dla nas również trudnością, to była kwestia reagowania na zmieniające się plany w ciągu 10-15 minut, ponieważ papież Franciszek gdzieś jechał i nastąpiły nagłe zmiany w trasie przejazdu, a to wiązało się z wyłączeniami ruchu w poszczególnych miejscach. Także naprawdę było to ogromne wydarzenie, a opinie uczestników, jak i obserwatorów, którzy po Światowych Dniach Młodzieży pisali swoje spostrzeżenia, swoje pozytywne, nawet bardzo pozytywne opinie świadczy o tym, że MPK stanęło na wysokości zadania. Mogę również ze swojej strony powiedzieć, że to wydarzenie tak dobrze by się nie udało, gdyby nie wspaniała postawa naszych prowadzących, którzy bardzo często wykazywali się bardzo dużym poświęceniem, jak i dużą powagą w podejściu do tego tematu, gdzie bardzo często zgadzali się i zostawali dłużej w pracy – także myślę, że można, a nawet trzeba szczerze im podziękować za swój wkład jak i ciężką pracę. Jednocześnie, z mojego punktu widzenia, dla mnie takim najcięższym i najbardziej stresującym momentem był pierwszy, historyczny przejazd papieża tramwajem. Oczywiście, dla ludzi którzy stali wzdłuż trasy przejazdu, którzy stali i machali, był to zapewne niesamowity i fantastyczny widok, jednak ogrom włożonej pracy jak i wysiłku w to by wszystko poszło sprawnie i bez zakłóceń, był naprawdę wielki.
I to by było na tyle w historycznej części wywiadu... Serdecznie zapraszamy do czytania następnych! Dajcie nam znać w komentarzach jak się podobało! 😉






